Karol Strug z Unii CKFiS Bełżyce, Jarosław Grykałowski z Czarnych Dęblin, Sebastian Dziosa ze Zwolenianki Zwoleń i Sławomir Radzikowski z Powiślaka Końskowola – to czwórka piłkarzy, którzy niemal na sto procent zagrają wiosną w Stali Poniatowa.
Wszyscy mają się stawić już dziś, na pierwszym treningu zespołu. To samo dotyczy Michała Radziejewskiego i Daniela Piłata z Vikinga Leśniczówka. Chęć gry w IV-ligowcu zadeklarował też Michał Berliński, były zawodnik Orłów Kazimierz, a ostatnio Czarnych. Czytaj dalej…
Przedstawiamy fragmenty wywiadu jakiego udzielił portalowi LubelskaPilka.net były trener Stali, Tomasz Jasik.
Marek Ignaciuk (Lubelska Piłka): Na forach internetowych kibice są umiarkowanie zadowoleni z Pana nominacji na trenera argumentując, że zdobył pan w Poniatowej tylko 9 punktów. To z pewnością musi dodatkowo Pana motywować do ciężkiej pracy, by im udowodnić co nieco?
- Nikomu nie muszę nic udowadniać, znam swoją wartość i posiadam wystarczającą wiedzę. Czytaj dalej…
W Poniatowej zaczęło się wielkie sprzątanie. Z drużyną pożegnał się już trener Andrzej Nowaczek, a z gry zrezygnował Paweł Klimkiewicz. I to nie koniec. – Pozbędziemy się kilku piłkarzy z łapanki, których sprowadził trener Tomasz Jasik – mówi Jerzy Dębicki, prezes Stali.
Nazwisk nie chce na razie zdradzać, ale z naszych informacji wynika, że na sto procent wiosną w klubie zabraknie m.in. Kamila Pietronia i Macieja Ruty. Nie wiadomo czy na pozostanie zdecyduje się lubelski zaciąg: Wojciech Herda, Igor Grzesiak i Paweł Wieczorek. Czytaj dalej…
Piłkarze Stali sprawili kibicom miłą niespodziankę i pokonali wczoraj wyżej notowane w tabeli rezerwy Podlasia Biała Podlaska. Bohaterem gospodarzy był Paweł Wieczorek, który strzelił dwa gole na wagę zwycięstwa. To pierwsze trzy punkty zespołu prowadzonego przez trenera Andrzeja Nowaczka na własnym boisku w tym sezonie. W klubie wszyscy mają nadzieję, że to pozwoli odżyć drużynie.
– Zrobiło się trochę weselej – cieszy się Andrzej Mazurek, kierownik drużyny z Poniatowej, który jednak był tylko na końcówce meczu. Zastępował go kierownik klubu. Czytaj dalej…
– Z Omegą wcale nie graliśmy tragicznie. Oni strzelili nam wszystkie bramki po stałych fragmentach gry. My mieliśmy swoje sytuacje, ale nie wykorzystaliśmy ich. Większość składu to młodzi chłopcy, którzy muszą się jeszcze sporo uczyć – podkreśla Andrzej Mazurek.
Stal straciła w tym meczu obrońcę Wojciecha Gołofita, który kwadrans przed końcem doznał kontuzji. Na boisko zmienił go Daniel Wojnicki. Czytaj dalej…
Klęska Stali w Łęcznej sprawiła, że w klubie z Poniatowej zawrzało. We wtorek posadę stracił trener Tomasz Jasik. Działacze wręczyli mu wypowiedzenie umowy tuż przed treningiem, który miał poprowadzić. – Nie było innego wyjścia – tłumaczy Jerzy Dębicki, prezes Stali.
– Po porażce w Łęcznej dzwonili do mnie zbulwersowani kibice i członkowie klubu domagając się jego dymisji. Musiałem zareagować, bo inaczej doszłoby w końcu do jakiegoś linczu na szkoleniowcu – dodaje.
Jasik wyleciał nie tylko za złe wyniki. – Umawialiśmy się, że nie będzie grał tylko skupi się na trenowaniu. Nie dotrzymał słowa, a opowiadania o brakach kadrowych to jakieś bajki. Cały skład to 31 zawodników. Czytaj dalej…
– Już przed rozpoczęciem rozgrywek mówiłem, że nie zdobędziemy zbyt wielu punktów – przypomina Tomasz Jasik, trener Stali.
– Mamy za młody skład żeby walczyć w tym sezonie na równi z innymi. Chłopcy mają po 19, 18 a niektórzy nawet 17 lat, więc na poziomie IV ligi zaczną grać dobrze dopiero za jakieś 3-4 lata. Teraz się uczą, ale wyjdzie im to na dobre, tak samo jak całej poniatowskiej piłce – dodaje.
Wśród kibiców Stali pojawiły się bowiem w ostatnich latach opinie, że w drużynie gra za dużo zawodników z zewnątrz, a za mało miejscowych. Czytaj dalej…
– Nie spodziewałem się czegoś takiego – przyznaje Tomasz Jasik, trener Stali. – Można było przewidzieć porażkę, ale że będzie ona tak wysoka, już nie. To, że piłkarsko jesteśmy słabi było wiadomo już przed meczem, bo na papierze Lublinianka ma więcej znanych nazwisk, więc byliśmy skazani na przegraną.
– Początek meczu była nawet niezły w naszym wykonaniu. Ale potem wszystko zaczęło się psuć. Najpierw straciliśmy bramkę po nieporozumieniu w defensywie, a kolejne dwie padły w wyniku niewybaczalnych błędów sędziowskich. Szczytem wszystkiego było zwłaszcza podyktowanie z powietrza rzutu karnego dla gości. Czytaj dalej…
















