Zaistniej w sieci. Kliknij i sprawdź!

Quo vadis, lubelska piłko? W Poniatowej wieczna wyprzedaż

Autor: GTW dnia czwartek, 16 Wrzesień 2010
Kategoria: Artykuł

Lubelski Wortal Piłkarski LubGol.plPrzedstawiamy interesujący artykuł, który ukazał się w Lubelskim Wortalu Piłkarskim LubGol.pl. Nie zabrakło w nim również wzmianki o naszej Stali. Zapraszamy do lektury.
Motor Lublin i Sokół Sokółka. Motor bez długów, choć przez wielu nazywany Spartakusem. Po Górniku najwyżej grający klub Lubelszczyzny. Lublin – miasto 350-tysięczne. Wiem, że wielu wypomni brak studentów, których przypada najwięcej w kraju na stu stałych mieszkańców, ale jednak to największe miasto po tej stronie Wisły. Stadion, pomimo tego, że przez prześmiewców nazywany „Estadio da Gruz”, jest jednak dość pojemny. Sokół – chyba najmniej medialny klub w całej lidze, próbujący urwać punkty tym z wielkich miast. Mecz, jakich wiele w kalendarzu drugiej ligi wschodniej. Pisząc ten tekst nie biorę pod uwagę wyniku bramkowego, jakim skończyło się spotkanie, ale wiem, że w moim odczuciu sam mecz będzie porażką. Dlaczego? Dlatego, że lubelska piłka umiera. Umiera i to dosłownie. Na spotkaniu mistrzowskim drugiej ligi, według wielu źródeł, na trybunach zasiada 200 osób! 200 osób w państwie, w którym mamy blisko 40 milionów selekcjonerów! Gdzie piłka nożna wciąż jest sportem narodowym. 200 kibiców na spotkaniu, bądź co bądź, „firmy”, kojarzonej wciąż przez wielu sympatyków kopanej w całym kraju. Tu nawet ciężko wypowiedzieć tak modne ostatnio słowo „żenada”.

Górnik w weekend przegrywa w Świnoujściu z Flotą 1:4. Ten Górnik, który miał walczyć o awans i przeprowadzał transfery z myślą o grze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wcześniej z drużyny odchodzą Nakoulma, Surdykowski, Karwan i wielu innych. Później w dziwnych okolicznościach Agnieszka Kwiatkowska. Coraz częściej zamiast rozmów na temat poziomu piłkarskiego są rozmowy o przyszłości klubu i pomysłach na ewentualne wycofanie się ze sportu głównego sponsora. Coraz częściej kibice nie szukają wolnych dwóch godzin, by obejrzeć na stadionie swoich ulubieńców, a szukają czasu wolnego na kolejne spotkanie z prezesem i trenerem odnośnie słabych wyników sportowych i nie najlepszej atmosfery.

Nie lepiej w trzeciej lidze…

Nie inaczej jest w Puławach, gdzie wszyscy z zapartym tchem czekają na decyzję zarządu Zakładów Azotowych. Stadion na ukończeniu, a Wiślacy grają w weekend już siódmy mecz na wyjeździe. Pieniędzy coraz mniej, atmosfera robi się nerwowa, a klub zostaje pozostawiony samemu sobie.

W Poniatowej wieczna wyprzedaż. Nowi zawodnicy, nowi trenerzy. Jarosław Grajper odchodzi i po kilku dniach wraca. Stal lewituje – wczoraj zremisowała z mocnym Partyzantem, ale wciąż jest w strefie spadkowej. Nikt i tak nie wie, co będzie za pół roku. Carpe diem! – nic innego nie pozostało.

W Świdniku jak zwykle wielkie nadzieje i oczekiwania. Avia z Mazurkiem, Rusieckim czy Muszyńskim. Znane nazwiska, a miejsce w tabeli – przedostatnie. Dziś z pracą pożegna się pewnie trener Wojciechowski, a kto przyjdzie na jego miejsce? Bakero? Przecież to możliwe…

Biała Podlaska słynie z pracy z młodzieżą. Podlasie jest w trzeciej lidze dzięki dobrej pracy trenerów. Kibiców często bywało nawet i 2000. Tyle, że klub jest zdany na pomoc miasta. Kurek z pieniędzmi wystarczy lekko przykręcić i z drużyny odchodzą Borysiuk, Piotrowicz.. Najlepszy w ubiegłym sezonie Magier wyjeżdża do Szwecji do pracy. Nie trzeba niczego więcej dodawać.

Odrobinę lepiej prezentuje się sytuacja w Chełmie. Ale to głównie dlatego, że Chełmianka jako beniaminek jest na fali wznoszącej. Pani Prezydent Miasta znalazła pieniądze na obóz, zatrzymano zawodników. Jest zawsze wierna grupa kibiców. Warunki na pierwszy rzut oka idealne. Nie chcę czekać na potknięcie chełmskich piłkarzy, ale dopiero wtedy okaże się, na ile ten klimat jest faktycznie sprzyjający.

Do kompletu mamy jeszcze wiecznie solidną Tomasovię, która jednak nie wychodzi ponad pewien określony poziom. Trudno wręcz oprzeć się wrażeniu, że owa solidność jest dla niej celem samym w sobie. Grono trzecioligowców zamyka Olender Sól. Nie chciałbym tu pastwić się nad tym klubem, ale nie ma sensu wiecznie grać w Biłgoraju. Inna sprawa to fakt, że zaryzykowano występy w trzeciej lidze pomimo wielu zapowiedzi o wycofaniu się głównego sponsora. Na chwilę obecną, osiągnięty próg to maksimum możliwości sympatycznego klubu. Ciekawe, jak długo uda się ten poziom utrzymać..

Na dziś nie widzę ani jednego klubu, o którym można powiedzieć, że ma spokojną przyszłość. Ani jednego, który można by określić mianem poukładanego w aspekcie sportowym i czysto biznesowym. Niewielu chce przyjść i grać na Lubelszczyźnie, niewielu wychowanków faktycznie ma szansę zaistnieć na poziomie seniorskim. Niewielu jest niestety również kibiców. Niewiele jest wreszcie pieniędzy, by zbudować „normalność”. Głównie dlatego, że budowniczych nie mamy zbyt dobrych, a jeśli pieniądze się znajdą, to są pożytkowane w sposób co najmniej dziwny. Łada Biłgoraj w B-klasie, Hetman Zamość… czy jest jeszcze Hetman Zamość?

Quo vadis, lubelska piłko? Quo vadis…

Źródło: LubGol.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Tagi: ,

Komentowanie wyłączone.

Subskrybcja RSS